zagranica

Kariera magazyniera (edytowany)

forklift-1791103_640

Bry!
Rzuciłam okiem na ten wpis kilka dni po publikacji i wrażenie jest jedno – waćpanna pierdoli co nieco ;] Miało być z jajem? Będzie z jajem! Zapraszam na wydanie drugie poprawione!

Kariera magazyniera jest dla mnie nowością. I to grubo – bo od razu magazyniera w UK, bez rozgrzewki w ojczyźnie. Czy korpobiurwa z Podkarpacia szybko odnajdzie się w nowej roli? Czy podoła? Z czym to jeść? Jak żyć?

Komunikacja

Myślisz, że umiesz angielski? Być może, ale ogół ludzi, z którymi będziesz się od teraz spotykać, niekoniecznie. Zasuwają pakistanengliszem albo westyorkszirem, dodają głoski albo je zjadają w miejscach, których Polak by nie wymyślił. Szybko uczysz się patrzeć mądrze i potakiwać. Można spotkać kilka osób, które mówią do ciebie w swoim języku ojczystym, tylko powoli i wyraźnie, jak pan Vladimir. Mądre paczenie +10! Im bardziej pan Władek jest sympatyczny, tym bardziej pachnie prawdziwym mężczyzną…

Przodownicy pracy

Jedna ze stałych kosmicznych. Ktoś, kto dąży do idealnego przyklejenia etykiety. Albo przekracza o 30% nieosiągalny target. Ma domyślnie zarezerwowany najlepszy nożyk, spróbuj go tylko tknąć! Zgodnie z zasadą Murphy’ego – podzieli się z Tobą swoimi sekretami, ale tylko w języku ojczystym, którego nie znasz. Spasiba!

Zasady

Bezsensowny regulamin, komplikujący każdy aspekt pracy. Buty ochronne w sytuacji, gdzie na nogę mogą upaść ci najwyżej żelki? Kamizelka odblaskowa – zapewne by zmniejszyć ryzyko zderzenia z rozpędzoną czekoladą? Wodopój oddalony o kilometry. Szlaki komunikacyjne sprzed eonów.

Obraz BHP wołający o pomstę do nieba, mający sprawiać wrażenie ogólne. Cieszmy się z naszego Sanepidu, powiadam!

Moja ulubiona! Work hard, not smart! Lepiej zrobić dwa razy, niż wolniej ale od razu jak trzeba! Przynajmniej widać, że coś się dzieje, manager jest zadowolony!

Zagrożenia

Tutaj pozwolę sobie wymienić czołówkę zagrożeń, z którymi się zetknęłam bezpośrednio:

Największe straty jak do tej pory poniosłam przy pakowaniu tanich drinków w jednorazowych kieliszkach. Ból czoła od wielokrotnego facepalma – na jakość trunku, gdzieś w okolicy paliwa rakietowego i płynu do chłodnic. Warunki higieniczne pakowania, odzież ochronna? Zyskałam potwierdzenie, że „może zawierać” nie zawsze jest tylko dupochronem. W tym przypadku może zawierać dosłownie wszystko.

Praca przy taśmie? Dobrze, jeśli krok przed tobą nie pracuje przodowniczka. Albo narzuci tempo, albo szukając układu idealnego – zahipnotyzuje i uśpi. Oprócz zadyszki – można dostać też choroby lokomocyjnej.

Wszędzie mydła antybakteryjne! Biorąc pod uwagę politykę BHP – czyżby miał to być zrównoważony system dbania o odporność obywateli…?

Duch ochoczy ale ciało słabe…

Po karierze korpobiurwy prosta praca fizyczna jest odświeżająca (zwłaszcza, jeśli uwieńcza ją wypłata w funtach), ale wiele człowieka zaskakuje, jeśli chodzi o ciało nieprzystosowane do ruchu innego niż kliki myszką i szybkie scrollowanie i warunków innych niż przytulne biuro. Do moich faworytów należy ból podeszwy, choroba lokomocyjna przy taśmie i alergia wziewna na farby drukarskie.

 

Moje przemyślenia opieram na bogatych doświadczeniach z kilku tygodni pracy w dwóch miejscach. Zbieżność nazwisk przypadkowa i w razie czego wszystkiego się wypieram!

Wpis napisałam właściwie od początku. Postanawiam się poprawić i więcej nie nudzić!

Ściskam!

Reklamy
zagranica

Życie klasy robotniczej #betweenjobs

checklist-2470549_640

  • znaleźć pracę – checked!
  • zarabiać funty – checked!
  • rzucić pracę – checked!
  • poszukać następnej – in progress

Cześć Miśki!

Rzuciłam pracę i chciałam podzielić się wrażeniami. Bo w Ojczyźnie, nawet jeśli czasem się komuś zdarza, to smakuje to inaczej.

Nosiłam się z pomysłem przez jakiś czas. Robiłam listy za i przeciw – bo tak mam. Przegadałam z samcem. I z lekarzami na pogotowiu.

W piątek zgłosiłam w agencji pracy, że rezygnuję od poniedziałku. Spoko. Dziękujemy, do zobaczenia, powodzenia, bez urazy i nerwów.

W normalnej sytuacji w tym punkcie człowiek z agencji  szuka pracy w innym miejscu. W tym – agencja ma tylko to jedno miejsce. Mam otwartą opcję pełnego powrotu i kilkudniówek.

Tyle.

Rezygnował ktoś z pracy w Polsce? Miesiące wypowiedzenia. Awantury z szefem, bo gdzie on znajdzie drugiego takiego jelenia. W ogóle to zdradziłeś i zostawiłeś, a on Ci jak ojciec i dał szansę i w ogóle. Masz spaloną opinię w środowisku zawodowym. Kwasy wśród soon-to-be byłych współpracowników, bo ktoś odziedziczy obowiązki, które z taką radością Ci upchnięto. Jesteś mięczakiem, bo nie zaciskasz zębów, i bohaterem, bo masz odwagę na zmiany.

Ciąg dalszy na rodzinnych obiadkach. Rodzina zwapniała w czasach, kiedy praca była na całe życie. W sumie na podkarpaciowe ciągle tak jest.

Tyle emocji! Tyle nerwów!

Teraz szukam następnej roboty. Jest ociupinę mniej kolorowo, niż się to zapowiadało, bo czasem jakiś głupi wymóg formalny – na przykład własne konto bankowe, którego nie mogę założyć z kolejnej głupiej przyczyny.

Ale Paul i Scott mi obiecali, że coś będzie, więc jak mogę się martwić 🙂 Tymczasem korzystam z bezrobocia… znaczy – wolnego! Bez stresu – o ile czynsz zapłacony, to można tu bardzo tanio żyć!

Pogoda spacerowa, więcej czasu na eksplorowanie okolicy.

Odkryłam też pchle targi i charity shopy. Oprócz szczura (czyż nie jest cudny???) adoptowałam głównie książki!

PIP pozdrawia!

A ja zmykam!

~Nieznana Blogerka