zagranica

Królowa targetu czyli życie klasy robotniczej

archive-1850170_640

Właśnie mija miesiąc, od kiedy rozpoczęłam karierę magazyniera!

Miesiąc to niewątpliwie cenny, jeśli chodzi o doświadczenia. Zdążyłam poczynić kilka obserwacji.

Pierwsze, co zaskakuje Polaka (lub Polkę) :

  • pracy szuka się przez agencje. Zapisujesz się, podajesz dane, być może sprzedajesz nerkę – i ludzie szukają Ci pracy!
  • opłaca się zatrudniać człowieka legalnie! Podatki przy robotniczych zarobkach są nieduże, ubezpieczenie zdrowotne nieduże. Nie praktykuje się umów kombinowanych, płaca minimalna jest ustalona i przestrzegana.
  • praca pojawia się z dnia na dzień i z dnia na dzień może się skończyć – ale nie ma zmartwienia, bo dobra agencja znajdzie coś nowego. Ty też możesz zakończyć współpracę w każdej chwili, bez okresu wypowiedzenia.
  • wypłata przychodzi co tydzień. To w sam raz, żeby nie uczyć się gospodarowania kasą?
  • w każdym większym sklepie obuwniczym (na mojej wiosce) są do kupienia buty ochronne
  • szalone godziny pracy, jak nie środek nocy (rano) to nocki, jak nie zmiany to przerwy, dziwne długości zmiany, dziwne przerwy. Moje stałe 6:00 – 13:30 to aż miłe zaskoczenie, może wstać ciężko ale jaki dzień potem długi!
  • przekazują człowieka kolejnym firmom. Robię w tym samym miejscu miesiąc, a wczoraj dostałam telefon powitalny. Nie mogę się doczekać prezentu – zestawu odzieży roboczej.

O święty targecie najważniejszy w świecie

Trafiłam dobrze. Nie jest za zimno ani za ciepło, nie jest wilgotno ani nie wieje. Nie jest bardzo brudno, niczym nie śmierdzi. Nie dźwigam ciężarów, nie wspinam się na drabinki. Mam dwie przerwy i jeszcze mogę się napić i pójść na siku pomiędzy nimi i dopóki wyrabiam normę to mi wolno.

Są pewne zagrożenia, bo to jednak magazyn – więc obowiązują buty ochronne i kamizelka odblaskowa, ale jak do tej pory największe zagrożenie stanowię dla siebie sama, np uderzając się tapegunem w czoło lub trącając wózek nieodpowiedniej osobie. Jako, że praca nie wymaga głowy – nie zawsze pamiętam, żeby zabrać ją z domu.

mini-storage-2449794_640

Uchylę rąbka tajemnicy – jestem pickerem (ale nie WC Pickerem <ahahaha żarcik taki>). Zbieram kartki okolicznościowe do pudełek. Moim zadaniem jest wyrobić normę zebranych kartek, czyli target picków. A target to prawie jak religia. Starsze i młodsze stażem pikerki liczą piki z każdego zamówienia. Porównują wyniki. Proszę państwa, to prawdziwy wyścig szczurów! Leje się pot! Leje się… kawa! I cukier! Wyprzedzają się w alejkach! Odprawiają czary, by wylosować lepszy order! Włosy opadają na twarz – bo chcą być najlepsze*!

I nie, nie ma za to premii!

*nie, nie ma na to pełnego wpływu. Owszem, można nie ploteczkować, trzymać siku do przerwy, zasuwać jak robocik, ale i tak wszystko zależy od szybkości sieci w alejkach, ilości błędów w zamówieniu i układu samego zamówienia. Just saying.

 

Ale nie ma letko, bo magazyniera się uciska przecież. Najgorzej – każą pracować. Przerwy są za krótkie i trzeba wracać z nich punktualnie. Trzeba pracować do końca zmiany. Trzeba chodzić i zbierać kartki, bosze! Nie można wnosić słodkich napojów na halę ani żuć gumy. Superwajzorzy krzywo patrzą na rozmowy. Nie wolno wnosić telefonu.

Niniejszym, biorąc pod uwagę małą i niestatystyczną próbkę, z jaką mam przyjemność pracować, ogłaszam, że: Polacy są najlepsi w narzekaniu! Anglicy próbują nam dorównać – ale sorry, po prostu mamy talent…

wine-cellar-1329061_640

<Popikowałby w magazynie wina?>

Nie mam czasu oglądać kartek, które pikam. Czasem rzuci się w oczy brokatowe paskudztwo, Marvel albo papier w jednorożce i tęcze. Ale czasem nie mogę zrozumieć, wrzucając do pudełka 15 najbrzydszych kartek ever – kto to kurka kupuje?

Teraz zbliża się powódź Santaclausów i bałwanków, będziemy rzygać choinkową tęczą!

Poziom zadowolenia

 

Przyjechaliśmy z innej strefy ekonomicznej i dla nas angielska minimalna krajowa to raj na ziemi, więc Polak jest raczej wdzięcznym pracownikiem, przynajmniej na początku, póki pamięta różnicę.

Mój poziom zadowolenia więc jest spory.

Czasem, jak już nie zapomnę zabrać mózgu z domu, zastanawiam się nad paradoksem tej sytuacji: jako budowlaniec mogłabym projektować halę, w której pikujemy. Pewnie mam wyższe kwalifikacje niż mój superwajzor i jego superwajzor. A i tak zarabiam więcej niż w ojczyźnie i jaki święty spokoj!

Wesołe jest życie pikera!

A że dzisiaj zostałam królową targetu – jest ryzyko, że zdetronizowana konkurencja nie będzie się do mnie odzywać do przerwy*.

*ot, specyficzne poczucie humoru. Atmosfera jest ogólnie w porządku, chociaż zdarzy się, że doświadczone pikerki „zapomną” wspomnieć o pewnych trikach zielonym.

Spadam spać, budzik o 4:15 sam się nie przełączy!

Wasza Nieznana Blogerka XO

Reklamy

1 myśl w temacie “Królowa targetu czyli życie klasy robotniczej”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s